piątek, 28 listopada 2014

111

Zadbaj tylko o to, by w tym domu ktoś na Ciebie czekał. Nie musi akurat gotować Ci obiadu. Nie musi sprzątać domu, żeby lśnił czystością kiedy wrócisz. Nie musi nawet biec do drzwi, żeby się z Tobą przywitać. Wystarczy, by po domu roznosił się zapach miłości. Byś mimo zmęczenia, uśmiechnął się na samą myśl, że wróciłeś do miejsca, w którym razem z Tobą mieszka Twoje serce. To serce, w ludzkiej postaci, może siedzieć w dresach na kanapie i oglądać program, którego nienawidzisz. Ważne, żeby było. 
Już wiesz, o co mi chodzi? 
Znalezienie takiej osoby, to wielka sztuka. Musisz być czujny, cierpliwy i, przede wszystkim, silny. Nie możesz się poddawać, mimo spotykanych na drodze porażek. Oparzysz się na niejednym człowieku, który będzie chciał pokazać Ci miłość tylko dla swojej korzyści. Nie łudź się, zaufasz wielu takim egoistom, hipokrytom. Dlatego musisz mieć w sobie siłę. Twoje serce ją ma. Ono ma siłę pokonywania najgorszych uczuć, bo czeka, zupełnie tak samo jak Ty, czeka na to, by któregoś dnia zaufać osobie, która go nie skrzywdzi. Komuś, kto nie skrzywdzi Ciebie. 
Miej w sobie odwagę zmierzyć się ze złem, by w końcu odnaleźć dobro. 
Ono gdzieś na Ciebie czeka, jestem tego pewna. 

piątek, 31 października 2014

110

Miłość to podróż po nitce do kłębka. Kiedy ona z ręką w gipsie, prosi o zasznurowanie buta, bo mimo bólu ma ochotę iść w długą podróż. I gdyby nawet straciła oddech, to ty masz pamiętać o wszystkich wspólnych chwilach, o rozstaniach i tęsknocie. Miłość to raptem wschody i zachody słońca, zjedzony jogurt o smaku który oboje lubicie. W waszym świecie, nic nigdy nie dzieje się bez powodu. Nic nie dzieje się na niby.

środa, 29 października 2014

109

Ludzie są niesamowici, chociaż nie do końca chodzi mi o najlepsze znacznie tego słowa. Oni są po prostu dziwni. Nie, nie tylko ci, którzy nas otaczają. Ty i ja też. My wszyscy jesteśmy tak samo kuriozalni. Cały nasz gatunek jest taki sam jeśli chodzi o konkretną kwestię. Nie potrafimy uczyć się na błędach. Niby jesteśmy jak dzieci pakując się po raz tysięczny w to samo, a jednak jesteśmy tak bardzo dorośli, by błądzić po granicach nierozsądku i myśleć, że znajdziemy złoty środek, by nic się nam nie stało. Ale w przeciwieństwie do nas, dziecko parząc rękę ogniem już nie wyciągnie dłoni w stronę płomienia. A my, tacy dojrzali, tak bardzo dorośli i rozsądni wchodzimy w całości w ognisko, z którego przed chwila ledwo udało nam się wyjść. Bo tu już nawet nie chodzi o to, że nie uczymy się na cudzych błędach. Nie ma co się łudzić, tak się po prostu nie da. Podobno żeby się czegoś nauczyć musimy sparzyć się na tym sami. Wtedy lekcja życia jest zaliczona. Ale my tak nie potrafimy. To nasza głupia natura jest tak bardzo wypełniona naiwnością, o której nawet nie wiemy. To wszystko właśnie przez tą naiwną wiarę.
Skąd to wiem? Z doświadczenia. Przeżyłam już chyba tak wiele, by wiedzieć, że te słowa, które teraz czytasz mają potwierdzenie w mojej własnej biografii. Gdybyś tylko wiedział ile razy popełniłam ten sam błąd potrafiłbyś wytykać mnie palcami na ulicy, by przestrzec innych przez taką głupotą. Jestem tego pewna, bo gdybym wiedziała coś takiego o tobie, pewnie robiłabym to samo. I tak samo jak ty nie potrafiłabym spojrzeć w lustro i przyznać się, że tak naprawdę nie różnimy się niczym. 
Popełniłam setki, może nawet tysiące takich samych błędów. I to wcale nie byłoby aż tak straszne i przerażające, gdyby nie to, że większość z nich zawsze dotyczyły zaufania. Zaufania do ludzi, którzy kompletnie na nie nie zasługiwali. I chociaż to faktycznie boli mnie bardziej niż cokolwiek innego, to nie potrafię przestać śmiać się z tej naiwności. Z obietnic składanych dla nikogo, albo dla siebie, obietnic, które nigdy nie miały zostać złamane, ale tak naprawdę już przy pierwszej okazji szły w niepamięć. 
A ja znów zaufałam. Po raz kolejny złamałam obietnicę, nie potrafiłam tego pokonać. I znów wszystko wyglądało tak samo. Znów myślałam, że tym razem wygrałam, że będzie dobrze, że to w końcu jest to, czego tak długo szukałam. A ktoś znów zawodził. Odchodził i wracał, a ja wciąż potrafiłam tylko składać obietnice i ich nie dotrzymywać. 
Zaufanie podobno ciężko zdobyć, ale jeszcze ciężej odzyskać te stracone. Myślę, że to nieprawda. Przykład? To znowu ja. Z reguły nie ufam ludziom. Jestem tak niesamowicie ostrożna, że trzeba się naprawdę postarać, bym powiedziała o sobie komuś coś więcej niż imię. Ale jeśli się to komuś uda, jeśli ufam, tak naprawdę ufam, już nic nie jest trudne. A ludzie zawodzą. Tak samo mnie jak i ciebie i wiesz o tym, nie raz się z tym spotkałeś. Powiedz, przyznaj się przed samym sobą - ile razy niepotrzebnie wybaczyłeś? Wybaczyłeś z nadzieją, że tym razem będzie inaczej, a historia znów zataczała koło, no ile? Potrafisz to zliczyć? Bo ja chyba nawet nie umiem policzyć do tylu, ile tych błędów zrobiłam. 
Zaufanie. Tak, kiedy ja ufam, potrafię wybaczać. Jestem mistrzynią wybaczania. Boję się o siebie, bo nie wiem ile jeszcze razy będę potrafiła przez to przejść. Wybaczyć i znów czuć gorycz zawodu. I chociaż znam ten schemat działania, chociaż tak dobrze wiem o wszystkim co się stanie i o wszystkich konsekwencjach to równie dobrze jestem świadoma tego, że cokolwiek się stanie, ja znów zrobię to samo - wybaczę. 

wtorek, 28 października 2014

108

Jakie to było? Niesamowite. Kuriozalne. Cudowne. Głupie. Piękne. Zwykłe i niezwykłe. To było nasze. Takie kochane, ciepłe, otulające serce. Nie było takie jak wszystko. 
To wszystko, cała ta otoczka, którą budowaliśmy razem, by świat postrzegał nas jako coś idealnego, bez żadnej skazy, okazała się być czymś, co nas zgubi, nie uważasz?
Upadliśmy tak szybko. Grunt sypał się nam pod nogami, a my nie potrafiliśmy uciekać razem. Puściliśmy swoje dłonie, bo woleliśmy żyć dalej osobno, niż razem ginąć. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie świadomość, że lepiej dla mnie byłoby gdybym wtedy straciła życie. Łatwiej umiera się, niż żyje samotnie. Łatwiej nie widzieć, nie słyszeć i nie czuć. Łatwiej nie kochać.
Czekam. Na jedno słowo, choćby miało być ostatnim. Nie, nie mogłoby. Oboje dobrze wiemy, że jedno słowo zmieniłoby wszystko. Chcielibyśmy to naprawić. Zdzieralibyśmy skórę do krwi, by odbudować to, co zostało zniszczone. Dlatego milczymy. Milczenie jest wygodne, szczególnie dla nas. Chciałabym wierzyć, że nadal wiesz co chcę powiedzieć, nawet jeśli nie powiem tego głośno. Chcę ufać, że wielkie słowa nie są potrzebne, że po prostu rozumiesz.

To miał być nasz świat. Nasza bajka, nasza książka, nasz wiersz, film, opowieść, piosenka, historia. To miało być nasze, to wszystko. Te uczucia, ta miłość miały nie mieć końca. I wiesz? Najbardziej boli to, że skończył się nasz świat, nasza bajka, książka, wiersz, film, opowieść, piosenka, historia i tylko ta miłość wcale się nie skończyła.

niedziela, 13 lipca 2014

107


Kiedyś przeczytałam gdzieś, że poddanie się czasem oznacza wygraną. Jakiś czas później ktoś powiedział mi, że to największe kłamstwo jakie zdołał wymyślić człowiek. Chciałabym wiedzieć który z nich miał rację. Czy wtedy życie nie byłoby prostsze? Każda gra, każda zabawa jaką pamiętamy z dzieciństwa miała podstawową zasadę - poddanie się oznacza klęskę. Tyle że nie wiem czy życie można porównać do dziecięcych zabaw. To całkiem inna sprawa i całkiem inne zasady. 
'Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą'. A to? Co to może znaczyć w kontekście świata, który tak często wymaga od nas odizolowania się od wszystkiego, przez co możemy krzywdzić kogokolwiek, co za różnica, sobie czy innych? 
Walka. Ale co to tak właściwie znaczy? Wyścig szczurów? Krew na rękach? Kogo dziś obchodzi to, co zrobimy z własnym życiem, jeśli przeszkadzamy mu w jego własnym? Kto będzie w stanie pomóc nam wygrać kosztem własnej przegranej?
Więc może chodzi dokładnie o to? O życie, w którym w odpowiednim momencie będziemy potrafili się wycofać. O życie z sercem na dłoni, by każdy mógł go dotknąć, poczuć je i zrozumieć, że poddanie się nie zawsze znaczy przegraną. O świat milionów ludzi, którzy będą potrafili rozumieć potęgę umiejętności otworzenia dłoni, w której ściskali niepowtarzalną szansę, by móc tę dłoń wyciągnąć do innego człowieka. Może chodzi o życie z duszą na ramieniu, sercem na temblaku i dłonią bliskiej osoby w swojej dłoni. 
Tak. 
Poddać się nie zawsze znaczy przegrać. 
Poddać się to całkiem często wygrać.

wtorek, 25 marca 2014

106


Potrafię kochać, tak mocno mocno mocno, potrafię się troszczyć, tak bardzo bardzo bardzo, potrafię słuchać, chcę podać rękę, przytulić i wesprzeć, więc proszę Cię, gdy się już zezłościsz, niech to nie trwa długo wiesz, bo bardzo się boję zimna i obojętności.
Nie wyrzucę tego z siebie, nigdy, choćby wszystkim wokół na tym właśnie zależało ja będę katować swój umysł, każdym Twoim słowem które kiedyś wypowiedziałeś, każdym uśmiechem który pojawiał się dzięki mnie, bo przecież ja sama przyczyniłam się do upadku tego świata, tego w którym przecież jest mi tak dobrze.
Chcę z Tobą wygłupiać się na łóżku, siadać Ci na kolanach szepcząc do ucha najpiękniejsze słowa, brać od Ciebie za duże ubrania i zasypiać w nich każdego wieczoru, wiedząc że One nie zastąpią mi Twojej obecności, mówić Ci jak wspaniałym człowiekiem jesteś, nie śmiać się z Twoich żartów, głaskać Twoją skórę, cieszyć się i denerwować się kiedy robisz mi na złość, irytować Cię swoim sposobem bycia, i mówić jak bardzo kocham Twoje oczy, Twój uśmiech, Twój zaciesz i Twoją osobowość, chcę przepraszać Cię kiedy nie mam racji i chcę być dla Ciebie wszystkim jednocześnie wiedząc, że nigdy nie miałam więcej niż w momencie gdy mnie przytulasz, chcę zawsze dotykać tylko Twojego ciała i słuchać tylko o Twojej miłości i płakać tylko z tęsknoty do Ciebie i łaskotać Cię gdy spisz, akceptować Twoje słabości, podziwiać zalety, i planować przyszłość przy Twoim boku, i mimo wszystko czuć że przy Tobie tylko mogę zaznać takiego poczucia bezpieczeństwa, ufać Ci i wątpić, kochać Cię bez przerwy i mimo wszystko, i chcę mówić o sobie najgorsze rzeczy i jednocześnie dawać Ci od siebie wszystko co we mnie najlepsze, bo jesteś tego wart jak żaden inny człowiek, i słuchać gdy mówisz, mówić gdy chcesz słuchać, i mówić Ci prawdę choćby nie wiem jak bolesna była, i być uczciwą bo wiem, że właśnie tego sobie życzysz..
.



sobota, 22 marca 2014

105

No bo przecież w życiu nie jest ważna tylko miłość, no nie? Jest jeszcze pewien rodzaj kochania, który, jak dla mnie, jest po prostu niezastąpiony. Przyjaźń. Jedno krótkie słowo, które potrafi wywołać na mojej twarzy uśmiech, kiedy tylko o nim pomyślę. Coś, czego nie da się zdefiniować żadnym tekstem wziętym z internetu, bo dla każdego taka przyjaźń jest czymś innym. Dla mnie? W zasadzie wszystkim. Gdyby nie ona nie dałabym sobie rady, nie potrafiłabym rano wstać z łóżka z uśmiechem. To moje prawie wszystko ma na imię Ola, Kalina, Patrycja, śliczne, maja dlugie włosy.
Ola, widzi lucyfera, ktrego nie ma.
Kalina, przyjelo sie, ze uciekamy przed L-ka bez przyczyny. O piciu razem nie wspomne.
Patrycja, Fefkowata na maksa stawia na pierwszym miejscu swoje wlosy i lubi tresc pewnej piosenki "666"

Czasem mam wrażenie, że sa psychicznie, one dobrze o tym wiedza, ale się nie przyznaja. Sa takim moim osobistym szczęściem i mimo tego, że się kłócimy, zawsze wyciągną mnie z kłopotów i wiedza, że zrobiłabym dla nich to samo. Sa po prostu niezastąpione. 
Kocham je i z dumą mogę powiedzieć, że mam najlepsze bambry pod słońcem!